Na zdjęciu wstępnym dolny pierwszy trzonowiec wygląda spokojnie: dwa korzenie, mezjalny i dystalny, nic co zapowiadałoby kłopoty. Dopiero lekki cień biegnący dystalnie od korzenia dystalnego — czasem widoczny wyłącznie po odchyleniu stożka lampy — sugeruje, że zęba trzeba czytać uważniej. Ten trzeci korzeń, dodatkowy i językowo położony, nosi nazwę radix entomolaris.
Nie jest to rzadka ciekawostka anatomiczna, którą można zignorować. Pominięty korzeń oznacza pominięty kanał, a pominięty kanał to najczęstsza przyczyna niepowodzenia leczenia trzonowców żuchwy.
Skąd się bierze i kogo dotyczy
Radix entomolaris to dodatkowy korzeń umiejscowiony po stronie językowej (dystalno-językowej) dolnego trzonowca. Jego lustrzany odpowiednik po stronie policzkowej to radix paramolaris — spotykany znacznie rzadziej. Częstość występowania jest silnie związana z pochodzeniem etnicznym: w populacjach o cechach mongoidalnych bywa traktowana jako wariant normy, w populacjach europejskich pojawia się rzadziej, ale nie na tyle, by o niej zapominać przy każdym pierwszym trzonowcu.
Praktyczny wniosek jest prosty: jeśli operujesz na dolnym pierwszym trzonowcu, załóż z góry, że trzeci korzeń może tam być, dopóki nie wykluczysz go świadomie.
Jak go wypatrzeć przed otwarciem zęba
Klasyczne zdjęcie zębowe rzutuje trójwymiarowy korzeń na płaszczyznę, więc dodatkowy korzeń językowy często nakłada się na korzeń dystalny i znika. Kilka wskazówek pomaga go wydobyć:
- Technika przesuniętego stożka (paralaksa pozioma) — drugie zdjęcie z projekcji mezjalnej lub dystalnej rozdziela nałożone struktury; dodatkowy korzeń „odjeżdża” w przewidywalnym kierunku.
- Niewyraźny, podwójny zarys ozębnej w okolicy korzenia dystalnego — dwie linie zamiast jednej.
- Nietypowy zarys komory i przebieg blaszki zbitej sugerujący trzecie ujście.
- Tomografia stożkowa (CBCT) — jeśli obraz na zdjęciu jest niejednoznaczny, badanie trójwymiarowe rozstrzyga sprawę i pokazuje krzywiznę korzenia, która bywa zaskakująco ostra.
Konsekwencje dla dostępu i opracowania
Ujście kanału radix entomolaris leży dystalno-językowo od ujścia kanału dystalnego. Standardowy trójkątny zarys jamy zęba trzeba wtedy rozszerzyć do kształtu zbliżonego do trapezu, tak by odsłonić dodatkowe ujście, którego inaczej po prostu nie widać. Reguła symetrii ujść (linia łącząca ujścia mezjalne biegnie równolegle do zarysu, a ujścia dystalne leżą na jej przedłużeniu) przestaje obowiązywać — to sygnał, że coś zostało pominięte.
Sam korzeń bywa cienki i zakrzywiony, często w płaszczyźnie policzkowo-językowej, której na zdjęciu nie widać. To zwiększa ryzyko powstania stopnia lub perforacji przy sztywnym opracowaniu. Rozsądniej prowadzić go narzędziami o większej elastyczności i zadbać o wcześniejsze udrożnienie toru (glide path), zanim wejdzie się instrumentem maszynowym.
Kiedy przeoczenie mści się najbardziej
Najgorszy scenariusz to ząb, który po pozornie kompletnym leczeniu nadal boli przy nagryzaniu lub daje przetokę. Rewizja pokazuje wtedy nieopracowany, dodatkowy korzeń pełen resztek tkankowych. Dlatego dodatkowy korzeń warto potwierdzić lub wykluczyć na samym początku, a nie tłumaczyć nim niepowodzenie po fakcie. Jeśli dysponujesz mikroskopem, po usunięciu stropu komory warto poświęcić chwilę na przeszukanie dna w kierunku dystalno-językowym — sam kolor i tekstura zębiny często zdradzają ukryte ujście.
Źródła
- De Moor RJG, Deroose CAJG, Calberson FLG. The radix entomolaris in mandibular first molars: an endodontic challenge. International Endodontic Journal, 2004. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15347294
- Calberson FLG, De Moor RJG, Deroose CAJG. The radix entomolaris and paramolaris: clinical approach in endodontics. Journal of Endodontics, 2007. pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17509400
Tekst oparty na praktyce gabinetowej i piśmiennictwie endodontycznym. Ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej diagnostyki ani szkolenia praktycznego.